Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 23 kwietnia 2019

[WYWIAD] Krzysztof Koziołek „Mam coś w planach, co będzie pewną nowością na rynku kryminałów.”


Niedawno swoją premierę miała najnowsza powieść Krzysztofa Koziołka „Nad Śnieżnymi Kotłami”, którą blog Nowe Horyzonty objął patronatem medialnym. Z tej okazji postanowiłam zadać kilka pytań autorowi, dlatego zapraszam Was do przeczytania mojej rozmowy z Krzysztofem Koziołkiem.

Nowe Horyzonty: Skąd wziął się pomysł na napisanie kryminału retro?

Krzysztof Koziołek: Dawno, dawno temu… (śmiech). Już na poważnie: kilka lat przed napisaniem pierwszego kryminału retro „Furia rodzi się w Sławie” dla miasta Sława przygotowywałem opowiadanie, które można nazwać turystycznym, bo pokazujące walory turystyczne tej miejscowości. Wtedy poznałem nieco bliżej historię Sławy i okolic, kilka rzeczy bardzo mocno pobudziło moją wyobraźnię, między innymi tak zwane archiwum Himmlera, czyli półtora miliona woluminów poświęconych okultyzmowi, czarnej magii czy procesom czarownic, jakie w pewnym momencie wojny zgromadzono w Sławie, która wówczas nazywała się Schlesiersee, i które badało specjalne komando SS, nazywane komandem czarownic. Zacząłem grzebać w historii, a parę lat później powstała „Furia”.

Źródło: Krzysztof Koziołek
NH: Wiem, że dogłębny research w Twoich książkach to podstawa. Jak do niego podchodzisz?

KK: Profesjonalnie, jak tylko się da. Po pierwsze, robię to sam, nie korzystam z pomocy innych osób, co zwykle kończy się tym, że pewne fragment książki są w niej niejako sztucznie wklejone, co czytelnicy szybko wychwycą. Najpierw badam historię danego miejsca, czytam książki historyczne na ten temat, artykuł naukowe, rozmawiam z miejscowymi historykami i oglądam tysiące archiwalnych pocztówek i widokówek. Wtedy wybieram pierwsze miejscówki, w których będą się dziać poszczególne sceny. Tak uzbrojony ruszam na spacery i chodzę wszędzie tam, gdzie później pojawią się moi bohaterowie.

NH: Być może się mylę, ale wydaje mi się, że bardzo łatwo przychodzi Ci połączenie kryminału z wątkami historycznymi. Jak to wygląda od Twojej strony?

KK: To bardzo się cieszę, że tak to wygląda z Twojej perspektywy, bo, uwierz mi, wcale nie jest to takie łatwe! Wydaje mi się, że, przynajmniej tak jest w moim przypadku, kluczowy jest fakt, że research w terenie przeprowadzam sam, nie mam od tego żadnych asystentów. I to właśnie wtedy, kiedy z wydrukami starych widokówek wędruję po uliczkach, przenosząc się oczami wyobraźni w przeszłość, rodzą się pomysły na warstwę kryminalną. To chyba dzięki temu potem udaje mi się przenieść tam czytelnika.

NH: O czym myślisz podczas konstruowania fabuły?

KK: Ja o niczym, to mój mózg działa niezależnie ode mnie (śmiech). Pomysły przychodzą pod prysznicem, podczas zmywania naczyń, na spacerach z kijkami. Słowem: niemal cały czas. Bywa, że mój mózg pracuje jednocześnie nad trzema powieściami, zupełnie nie przejmując się tym, że akurat nie mam czasu na siadanie do tworzenia książki. Swoją drogą, najlepsze kawałki pojawiają się podczas zmywania naczyń. Agata Christie powiedziała kiedyś, że dla niej jest to tak głupia czynność, że rodzi w niej chęć mordowania. We mnie też, tyle że na papierze (śmiech).

NH: Jesteś autorem ponad 15 książek. Czym zaskoczysz swoich czytelników w przyszłości? Masz już jakieś plany?

KK: Jesienią chcę wydać „Będę Cię szukał, aż Cię pokocham”, czyli kontynuację thrillera science fiction „Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę”. Tytuł jest trochę zwodzący, bo to nie jest powieść obyczajowa, chociaż trochę seksu w niej jest. Tym, którzy czytali pierwszą część, mogę obiecać, że będzie równie mocno, a może nawet jeszcze mocniej. A na przyszłość? Mam coś w planach, co będzie pewną nowością na rynku kryminałów. Chodzi to za mną od lat, szukam czasu, żeby wreszcie do tego usiąść (śmiech).

NH: Na swoim koncie masz książki z różnych gatunków literackich. Który jest Ci najbliższy?

KK: Szeroko rozumiany kryminał, czyli kryminały retro, powieści sensacyjne i thrillery. Mam też na koncie thriller z elementami science fiction, bo sam uwielbiam te klimaty. W planach jest też trzecia część serii, czyli „Będę Cię szukał, aż Cię zabiję”.

NH: „Nad Śnieżnymi Kotłami” to czwarta część cyklu z asystentem kryminalnym Antonem Habichtem i hrabiną Franziską von Häften. Czy od początku wiedziałeś, że to, co pojawiło się w „Furia rodzi się w Sławie”, będzie miało swoją kontynuację?

KK: Nie, co zresztą wymusiło fakt, iż kolejne części to prequele. Po sukcesie „Furii” i nominacjach do kilku nagród wydawnictwo Akurat należące do Muzy zaproponowało mi rozszerzenie jej do większej serii i tak to się potoczyło.

NH: Dlaczego Śnieżne Kotły?

KK: Bo kocham Karkonosze oraz Góry Izerskie, jeżdżę w nie od dwudziestu lat, podobnie jak w Tatry. Kiedy pracowałem nad „Górą Synaj”, czyli drugą częścią serii, podczas wędrówki po Karkonoszach pomyślałem, że może by tak wysłać tutaj asystenta kryminalnego Antona Habichta? Wpadłem na kilka pomysłów, a potem poszło już z górki (śmiech).

NH: Czy pojawią się kolejne tomy?

KK: Mam pomysły na jeszcze dwie części, ale czy uda się je zrealizować, to nie wiem. Tworzenie retro to ogromny wysiłek fizyczny, pół roku, jeśli nie więcej, ciężkiej harówy, a do tego potężna inwestycja finansowa. Z marszu do czegoś takiego się nie podchodzi.

NH: Jakie książki lubisz najbardziej czytać? Czy masz swoich ulubionych autorów?

KK: Raymond Chandler, Dashiell Hammett, Ross Macdonald i Agata Christie, czyli ci, którzy można powiedzieć, że stworzyli kryminał. Uwielbiam też czytać powieści Alistaira MacLeana, tego od „Tylko dla orłów” i „Dział Nawarony”. A ostatnio mam fazę na Henniga Mankella, pochłonąłem całą serię z Kurtem Wallanderem. Była przepyszna!

NH: Jeżeli miałaby się ukazać ekranizacja Twojej książki, to którą historię chciałbyś zobaczyć na dużym ekranie?

KK: „Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę” oraz jej kontynuacje. Jak dowiedziałem się z pewnej recenzji: to skrzyżowanie „Raportu mniejszości” z „Tożsamością Bourne’a”, co idealnie oddaje charakter, tempo i klimat tej powieści. Gdyby trafiła na taśmę filmową, to dopiero byłaby petarda od pierwszej do ostatniej minuty…

NH: Na koniec napisz kilka słów zachęcających potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po „Nad Śnieżnymi Kotłami” oraz pozostałe tomy.

KK: Ja?! Mnie nie bardzo wypada (śmiech). A już na poważnie: „Nad Śnieżnymi Kotłami” to książka i dla fanów kryminałów, i dla miłośników kryminałów retro, i dla pasjonatów historii, i dla amatorów górskich wędrówek, i dla entuzjastów tajemnic Dolnego Śląska. Podobnie zresztą jak pozostałe części z tej serii. A jeśli kogoś dodatkowo interesują burzliwe czasy lat 30. i 40. ubiegłego stulecia i chciałby się na przykład dowiedzieć, jak to się stało, że miliony Niemców poszły ślepo za Adolfem Hitlerem, to trafi idealnie.


Osobiście gorąco polecam Wam przeczytać całą serię „Furia”, która obejmuje tomy: „Góra Synaj”, „Wzgórze Piastów” i „Furiarodzi się w Sławie”. Więcej informacji znajdziecie na autorskiej stronie Krzysztofa Koziołka www.krzysztofkoziolek.pl

Wpis powstał w ramach współpracy z autorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia