Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 19 lipca 2018

[RECENZJA PATRONACKA] „Z najlepszymi życzeniami śmierci” Ruth Rendell


Gdyby miłość była różą,
A ja byłbym liściem,
Nasze życia wzrastałyby razem,
Czy słońce, czy deszcz”.

Zwykłe życie. Niezwykła śmierć.
Margaret Parsons – dbająca o męża i swój ukochany ogród gospodyni domowa ze spokojnego miasteczka Kingsmarkham – nie wyróżnia się absolutnie niczym szczególnym. Jednak z jakiegoś powodu zostaje ona brutalnie zamordowana, a jej zwłoki porzucone w pobliskim lesie.
Nie mając żadnych sensownych wskazówek i wiedząc o życiu ofiary tylko tyle, że było nudne, nadinspektor Wexford rozpoczyna śledztwo, w wyniku którego odkrywa mroczną tajemnicę Margaret – kolekcję rzadkich książek, z których każda ma dedykację napisaną przez osobę podpisującą się jako „Doon”. W miarę rozwoju postępowania Wexford zagłębia się w przeszłość zarówno Margaret Parsons, jak i całej lokalnej społeczności.
Kim jest tajemniczy Doon? I czy w odpowiedzi na to pytanie kryje się rozwiązanie pierwszej sprawy kryminalnej Wexforda? [opis z okładki książki]

Twarz mordercy jest twarzą zwykłego człowieka. O ileż mniej przerażająca by była, gdyby zabójca nosił na twarzy piętno kainowe tak, by widział je cały świat!”.

Po sięgnięcie Z najlepszymi życzeniami śmierci skłonił mnie intrygujący opis, bo przywodzi mi troszkę na myśl książki J. L. Horsta, w których się zaczytuję, ale także piękna w moim odczuciu okładka. Jako okładkowa sroka nie mogłabym przejść obok niej obojętnie, gdybym spotkała tę książkę na księgarnianej półce. Ta powieść to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Rendell i muszę przyznać, że dość udane, jak na początek. Samo to, że po skończeniu książki pomyślałam, iż chętnie przeczytałabym coś jeszcze jej autorstwa, też dużo mówi.

Małżeństwo to pole bitwy, w której nie ma już nic do dodania”.

Nie powiem, że akcja tutaj gna na łeb, na szyję, bo byłoby to nieprawdą. Fabuła toczy się w wolnym tempie, ale mnie to w żadnym wypadku nie przeszkadzało. Wydaje mi się, że autorka wiarygodnie zobrazowała rok 1964, kiedy to nie było wszechogarniającej nas zewsząd technologii. Ludzie radzili sobie na proste sposoby. To mężczyźni byli lekarzami, prawnikami i biznesmenami, a żony miały za zadanie być gospodyniami domowymi. Dlatego tym bardziej morderstwo Margaret Parson wydawało się pozbawione motywu, bo któż chciałby zabić nudną kurę domową, do tego staroświecką, zaangażowaną w życie kościoła i niemającą żadnych przyjaciół? Ktoś jednak znalazł motyw, dla którego postanowił odebrać jej życie.

Głównym bohaterem jest – nadinspektor Wexford, który moim zdaniem, został przedstawiony, jako dobry mąż, zwykły facet z lekką nadwagą, mający swoje zalety, ale też wady. Ma dobrze poukładane w głowie, doskonale wie, co robi, na czym ma się skupić, i jak doprowadzić sprawę do końca. Dostrzegłam w nim człowieka, którego da się polubić.

Autorka w swojej książce porusza też wątek homoseksualizmu, który w obecnych czasach nie jest, aż tak wielkim tematem tabu, jak było to w latach, w których toczy się akcja – choć w niektórych przypadkach ludzie mają swoje nieodmienne stanowisko na ten temat. Nie chcąc zdradzać wielu szczegółów wątku, nie zdradzę: kto, co i jak, ale wspomnę, że Rendell napisała książkę nie tyle o samym morderstwie, ile o miłości i wyparciu faktu, że miłość między mężczyzną i mężczyzną, bądź kobietą i kobietą, też istnieje. Tak samo dotyka problemu o ukrywaniu swojej prawdziwej natury, o wyrzeczeniach, jakie się z tym wiążą, jak również o okłamywaniu bliskich czy znajomych – bo co by było, gdyby taka sprawa ujrzała światło dzienne – było to czymś nieprawdopodobnym, o czym nie należało głośno mówić. Dziś pary homoseksualne żyją w stałych związkach, a tym bardziej nie zawierają związków małżeńskich z kobietą/mężczyzną, aby tylko ukryć swoją orientację.

Szczęśliwe małżeństwo? Czy małżeństwo może być szczęśliwe, żeglując z wysiłkiem po morzu kłamstwa i podstępów?”.

Jak sama autorka wspomina w posłowiu w... Z najlepszymi życzeniami śmierci są twisty i niespodzianki… i dokładnie się z tym zgadzam. Fabuła zaskakuje, pojawia się w niej wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, a odkrycie zabójcy nie jest tak do końca jednoznaczne, jakby się wydawało. Rendell zręcznie myli tropy, czasami wrzuca nieco ironii, buduje naturalne dialogi, które czasami łączy z niewymuszonym humorem. Z wprawą steruje fabułą i naszym nastrojem, bo są momenty, w których należy zachować powagę, czasami wzruszają, wywołują śmiech, lub skłaniają do refleksji. Co więcej, płynnie przechodzi do opisu rzeczy ważnych i tych banalnych, jednak nie „zaśmiecając” przy tym fabuły. I posługuje się prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się lekko, szybko, bo z zainteresowaniem śledzimy przebieg śledztwa.

Prawdą jest, że akcja potrzebuje chwilkę, aby się rozkręcić, ale wygląda to tak, jakby autorka celowo wstrzymała tempo, aby w stosownym momencie podkręcić napięcie. Samo to, że książka doczekała się ekranizacji i wielu przekładów, też wiele mówi. Osobiście powieść trafiła w mój czytelniczy gust i chętnie przeczytam kolejne książki z cyklu, niemniej biorę też pod uwagę fakt, że znajdą się tacy czytelnicy, którym książka się nie spodoba. Uważam, że warto po nią sięgnąć, dlatego polecam.



Tytuł: Z najlepszymi życzeniami śmierci
Seria: Inspector Wexford (tom 1)
Autor: Ruth Rendell
Wydawnictwo: Replika 2018
Gatunek: Kryminał







Dziękuję Wydawnictwu Replika za udostępnienie powieści do recenzji i możliwość objęcia książki patronatem medialnym bloga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia