Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 4 czerwca 2018

[RECENZJA] „Marionetka” Amo Jones



Strasznie to wszystko popierdol*ne”. Tak, ten cytat doskonale nakreśla Marionetkę, czyli drugą część serii Elite King's Club. Absurd goni absurd, ale mimo wszystko czyta się dobrze i przyznam, że dość szybko. Czasami płakałam ze śmiechu, innym razem łapałam się za głowę, wznosiłam wzrok ku górze i zadawałam pytanie: SERIO?! Przy tym zastanawiałam się nad głupotą i naiwnością głównej bohaterki.


Byłam ich marionetką. A teraz jestem zdruzgotana. Teraz jestem popsutą marionetką...”.

Może zacznę od słabszej strony książki. Dla mnie minusem okazuje się zachowanie bohaterów, bo to tak naprawdę nastolatkowie, ale ich postępowanie świadczy o tym, jakby byli dorosłymi ludźmi i wszystko było im dozwolone. Przyznaję, że podczas lektury czasami umyślnie zapominałam o ich wieku i dawałam im 25+. Główna bohaterka znika na dwa miesiące i nikogo to nie interesuje, a po powrocie wmawia wszystkim, że taki miała kaprys, zdenerwowała się na kogoś i wyjechała za granicę. SERIO?! Która nastolatka może sobie ot, tak zniknąć i w dodatku nikt się nad tym nie zastanowi, w szczególności rodzice, czy choćby nauczyciele w szkole? Jakkolwiek to nie tylko z nią tak jest, bo ludzie znikają w tej książce, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki i nie wzbudza to niczyjego zainteresowania, a choćby nawet to zostaje nakarmiony banalnym wytłumaczeniem i (o zgrozo!) wierzy w to. Zabójstwa nikogo tutaj nie zrażają, są ukazane w sposób, jakby były na porządku dziennym chłopców z Elite King's Club. Wiele jest też sytuacji mało realnych, które w prawdziwym życiu nie mogłyby mieć miejsca. Mam wrażenie, jakby autorka nie do końca zdecydowała, czy chce pokierować fabułę bardziej w stronę paranormal romance, czy dark romance. Gdyby książka należała do fantastyki, można na wiele przymknąć oko, ale nie jest. W takim razie niektórych czytelników może kłuć w oczy mało realny wydźwięk zdarzeń.

(…) pora, abym to ja zaczęła rozdawać karty. Ci chłopcy staną się pionkami w mojej grze”.


Główna bohaterka wykazuje się ogromną naiwnością, przez co potrafi irytować swoim zachowaniem nie tylko innych bohaterów, ale też samego czytelnika. Dziewczyna dużo gada, a mało robi. Jej wahania nastroju z początku były do przyjęcia, ale z końcem okazały się nie do zniesienia. Do tego potyczki słowne głównych bohaterów nie są, jakby to powiedzieć… nazbyt elokwentne. Niby chciała się odgryźć, któremuś z Królów, coś tam powiedziała i w jej mniemaniu był to super błyskotliwy przytyk, a ja przewracałam oczami niczym Ana z Greya ze słowami SERIO (tak wiem, powtarzam się), co za idiotka...

I teraz to, co (nie)najlepsze… ta książka mimo wszystko wciąga i powoduje, że za wszelką cenę chce się poznać dalsze losy bohaterów. Będąc popychanym ciekawością, ma się chęć wspólnie z nimi rozwikłać zagadkę. Nie wiem jakim cudem autorka zyskała taki efekt końcowy. Bo naprawdę ta książka zresztą, jak i Srebrny łabędź to typowe odmóżdżacze, z których czytelnik nie wynosi nic sensownego, a mimo wszystko wydaje pozytywną opinię. I u mnie też tak jest, zdaję sobie sprawę z tego całego nonsensu, ale uważam ją za książkę, która wciąga od pierwszej strony do samego końca (wiem, jak to sztampowo brzmi, ale tak jest). Najmocniejszą jej stroną jest zakończenia, które nawiązuje do kolejnego tomu. Przystępny język też jest atutem. Osobiście duży plus daję też za to, że w książce pojawia się przeważająca część dialogów, a opisów jest znacznie mniej. Jak również walorem jest wartka akcja i towarzyszące jej emocje.

Porównując Marionetkę ze Srebrnym łabędziem, pierwsze co rzuca się w oczy po zakończeniu lektury, to fakt, że jest ona nieco „grzeczniejsza”. Autorka zmniejszyła ilość brutalnych zdarzeń, a także użyła mniejszej ilości wulgaryzmów, oraz ukazała mniej scen łóżkowych. W dodatku pierwszy tom, to jedna wielka niewiedza, bo nawet przy zakończeniu autorka nie zdradziła czytelnikowi, o co tak naprawdę chodzi ze Srebrnym łabędziem. W Marionetce dostajemy już odpowiedzi na niektóre pytania, które pojawiają się podczas lektury, odkrywamy więcej tajemnic, przy czym pewne absolutnie zaskakują. Tym samym pojawiają się nowe pytania, bez odpowiedzi, w związku z tym aura tajemniczości zostaje nadal podtrzymana.

Seria Elite Kings Club należy do tych, którą czytelniczki z miejsca pokochają lub znienawidzą. Ja jestem w tej pierwszej grupie, dlatego daję tej książce ocenę dobrą i czekam na kontynuację. Jestem bardzo ciekawa tego, co wydarzy się w ostatnim tomie serii, bo tak naprawdę, póki co nie wiem zbyt wiele. A innym polecam w pierwszej kolejności lekturę Srebrnego łabędzia.

(…) jestem gotowa skoczyć z klifu o nazwie „spokój i opanowanie” prosto do oceanu „mam dosyć” z falami wołającymi „wszystkich pozabijam”.”


Tytuł: Marionetka
Seria: Elite King's Club (tom 2)
Autor: Amo Jones
Wydawnictwo: Kobiece 2018
Gatunek: Dark romance


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia